ondra-3-czesc

Jak wygrać zawody we wspinaniu?

Odpowiedź jest prosta, trzeba się wspinać … szybko wspinać!

Nie, nie chodzi mi o zawody na czas. Mówię tu o zwykłym prowadzeniu.

Na pewno część z was, oglądała w ostatnich dniach relacje z Paryża. Odbyły się tam mistrzostwa świata, na których, w 3 podstawowych dyscyplinach wspinaczkowych, startowała cała czołówka dzisiejszego świata wspinaczkowego.

Ja obejrzałem sobie z przyjemnością, transmisję z prowadzenia.

Jeśli przeoczyliście, to poniżej zamieszczam całość transmisji.

Wygrał Adaś Ondra pred Kubą Schubertem. Obaj Panowie, a także wszyscy, którzy startowali tego dnia, to wspinacze wyjątkowi. Średni poziom wspinaczkowy w tym towarzystwie to 8b+/c OS i 9a/a+ RP

Jak wygrać, będąc w tak wyjątkowym gronie najlepszych? Jeśli weźmiemy najlepszych wspinaczy świata i wrzucimy ich na jedną drogę, to co zadecyduje o wygranej? Czego możemy nauczyć się, obserwując zmagania tych zawodników?

 

Oczywiście czynników decydujących o zwycięstwie jest mnóstwo – dyspozycja danego dnia, „podpasowanie” drogi, popełnione błędy itp.

Jednak oglądając relacje, skupiłem się na jednym aspekcie wspinaczki – na szybkości poruszania się po drodze.

Kilka lat temu rozpocząłem analizowanie przejść dróg w skałach i na zawodach, właśnie pod kątem szybkości wykonywania ruchów.

Inaczej rzecz biorąc – zastanowiłem się nad kadencją ruchu zawodników.

Kadencja w ruchu to ilość powtórzeń jakie wykonujemy w jednostce czasu. Np w bieganiu przyjmuje sie, iż optymalną kadencja jest 180 kroków na minutę (lub 90 uderzeń pojedynczą stopą) 

Okazuje się ze zwycięzcy zawodów wspinają się (najczęściej) najszybciej. Rekordzistą w zapieprzaniu po ścianie, jest na pewno Ondra, którego kadencja przechwytów (same ruchy rąk) dochodzi do 15 przechwytów na minutę. To znaczy ze pojedynczy ruch wykonuje w 4 sek. Pamiętajmy ze jest to wspinaczka w stylu flash, czyli ze robi on tą drogę bez możliwości wcześniejszego spróbowania i zapamiętania ruchów i ustawień. Iście imponujące tempo!

Jak sprawy się miały w Paryżu?

W odróżnieniu od dróg, jakie układano jeszcze kilka lat temu, droga w Paryżu była wyjątkowo mało ciągowa. Kilka lat temu drogi były najczęściej, dość jednolitym ciągiem trudności, gdzie każdy następny ruch był trudniejszy od poprzedniego, miejsc odpoczynkowych w zasadzie nie było, unikano też miejsc jednoznacznie trudnych. Pozwalało to dość ładnie rozrzucić stawkę i dawało szanse, ze każdy zawodników zmęczy się i odpadnie w innym miejscu.

W Paryżu była to raczej sekwencja baldów zakończona, za każdym razem jakimś efektywnym skokiem. Po skoku tym większość zawodników starała sie odpocząć, zbierając siły przed następną sekwencją. Dlaczego w tą stronę poszły zamysły route-seterów, to już temat na inny artykuł, ale faktem jest ze było dzięki temu widowiskowo.

Jeśli przyjrzymy się drodze finałowej, to możemy wyznaczyć pierwszą część – po czerwonych chwytach. Ta część kończyła się strzałem z oblaka do dobrego chwytu na strukturze, na której można było chwilę odpocząć.

1-skok
Było widowiskowo – Kei Korenaga na pierwszej bani

Następna część to bardzo przewieszony pasaż po dużych strukturach i ponownie bania na koniec. Tutaj rest (odpoczynek) był mniej ewidentny i każdy zawodnik starał się odpocząć w troszkę innej pozycji.

Trzecia cześć to lekko przewieszona ściana czołowa, tym razem z małymi chwytami i delikatnym wspinem na równowagę.

finaly-droga

 

Zmierzyłem czas, w dwóch miejscach odpoczynkowych, większości zawodników. Po porównaniu wyników, nasuwa się konkluzja, którą można wyrazić takimi słowami „Czym szybciej się wspinasz tym wyżej zajdziesz”

Np: Na czerwonej strukturze, która kończyła pierwszą sekcje drogi Adma Ondra zameldował się po 49sek wspinaczki. Drugi w zawodach był Jakob Schubert, jemu dojście do struktury zajęło 1min 12sek czyli 23sek dłużej lub inaczej … 45% wolniej

Reszta zawodników plasowała się bliżej czasu Schuberta (z wyjątkiem Seana Mccalla – o którym napiszę później)

Druga bania i rest po niej była osiągalna dla Ondraszka już po 2min 30sek wspinaczki.

Schubert potrzebował aż 3min 55sek – czyli wspinał sie ok 55% wolniej od Czecha. To oznacza ze nie tylko zwolnił tempo wspinu (co jest naturalne), ale również zwolnił względem Ondry, który również zwolnił po pierwszej części, ale nie tak znacznie.

Jeśli jesteśmy przy tych dwóch zawodnikach, to warto zauważyć, iż Schubert odpadł po 6 min i 10 sekundach wspinani w miejscu, do którego dotarcie zajęło Ondrze 4minuty i 10sek.

Czy to ma jakieś znaczenie?

Dla każdego, kto uważa ze nie ma, proponuję zawody.

Ja będę trzymał jakiś spory ciężar nad głową (np gryf sztangi olimpijskiej)  przez 4 min, a ty przez 6min. Wygra ten, kto utrzyma ciężar przez wyznaczony dla niego czas. I co? Nieuczciwe takie zawody, prawda?

Wracając do zawodników. Najszybszy w tych zawodach (i nie tylko w tych) był chyba Sean Mccall. Ma on bardzo dynamiczny sposób wspinania i praktycznie nigdy, na żadnej drodze, nie łapie odpoczynków. Pozwala mu to na prucie przez trudności, z prędkością dźwięku.

Tak dla statystyki na pierwszej bani zameldował się po 46s a na drugiej po 2min 10sek. W obu przypadkach szybciej niż Ondra.

Dlaczego wiec nie wygrał Sean? Otóż Ondra, mimo bardzo wysokiego tempa wspinaczki, nie zaniedbywał miejsc odpoczynkowych. Co więcej „łapał resty” w sposób mistrzowski.

Popatrzcie na zdjęcia

rest-schubert-vs-ondra

Na zdjęciu możemy zobaczyć drugi rest w wykonaniu Schuberta i Ondry. Austriak odpoczywał w bardzo dużym przewieszeniu i magnezjując prawa rękę, praktycznie wisiał na lewej w morderczym przybloku. Ondra chwile tez próbował odnaleźć się na chwytach na których „odpoczywał” Schubert, by jednak bardzo szybko przenieść się o chwyt wyżej i pięknie usiąść na pięcie. W tej pozycji spędził niemal 40sek! co na pewno dało mu ekstra zapas na ostatniej sekwencji.

Zwrócicie uwage ze Ondra wspinał sie do miejsca które dało mu wygraną przez 4 min i 10 sek ale 1min i 10 sek z tego spędził w dośc komfortowych miejscach odpoczynkowych.

(no dobra troszkę przesadziłem z tym zdjeciem Jakoba – ale faktycznie dobrał resta wyjątkowo kiepsko)

Sean Mccoll co prawda wspina się zazwyczaj tak szybko, ze jego zmęczenie zwyczajne za nim nie nadąża, jednak tutaj ukladacze przygotowali pułapkę i pod koniec dynamicznej i klamiastej drogi zmieniał się jej charakter, na bardziej delikatny i wymagający pracy na obłych chwytach i czujnych wstawieniach. Spowolniło to sympatycznego Kanadyjczyka i jak sam skomentował, w pewnym momencie, po prostu go nagle odcięło.

Szybkość ruchu ma sens tylko wtedy gdy prowadzi do zachowania energii i uniknięcia zmęczenia. Szybkość połączona z umiejętnym dobieraniem miejsc odpoczynkowych, to przepis na bardzo dobry wynik wspinaczkowy.

.

No fajnie stary, ale ja robię 6.2 a ty mi tu z Ondrą wyjeżdżasz.

Ok. Spokojnie. To co robią najlepsi nie do końca przekłada się na amatorów.

Nikt wam nie każe wspinać się tak szybko jak Ondra. Muszę jednak przyznać, iż pracując z juniorami startującymi na Mistrzostwach i Pucharach Polski dochodziłem do niezłych rezultatów, właśnie pracując nad tempem i kadencją. Również każdy amator, z którym współpracowałem poprawił swoje wyniki, gdy zaczął zwracać więcej uwagi na ten aspekt swojej wspinaczki.

4sek na ruch we wspinaczce Flash lub OS na maksymalnym limicie trudności, to wynik niemal nieosiągalny dla śmiertelników. Ale nie widzę powodów, dla których nie można by wspinać się w tym tempie, w czasie przejść RP.

Jeśli wspinasz się w tempie ok 7-9 sek na ruch (typowe tempo wspinaczki na sztucznej ścianie) to na każdym chwycie wisisz o 100% dłużej niż powinnaś.

Jak temu zaradzić?

Jak wspinać się szybciej?

Tempo wspinaczki nie zależy od tego jak szybko się ruszasz, tylko od tego jak mało czasu tracisz. Inaczej rzecz ujmując, liczy się płynność ruchów, a nie szybkie machanie łapami  i przeskakiwanie na nogach.

Przypatrz się swojej wspinaczce, na jakiejś dość trudnej drodze (nagraj sie). Ile razy poprawiłeś na każdym chwycie, jak często zmieniasz ustawienia stóp na stopniach, czy długo zbierasz się do trudniejszych ruchów? W takich detalach tkwi klucz do szybkiego wspinania.

Tutaj mała uwaga! Tempo wspinaczki w skałach zazwyczaj jest około 50% wolniejsze od tego na sztucznej ścianie. Zależy to w dużej mierze od rodzaju skały i drogi. Niemniej chwyty i stopnie są w skalach zdecydowanie mniej ewidentne. Odnalezieni i ich poprawne użycie wymaga większej precyzji.

Ćwiczenie domowe

Wybierz drogę będącą na granicy twoich możliwości i przejdź ją RP (to znaczy ze znasz już ruchy i wcześniej ja zrobiłeś. Przejście musi być „z dołem”) Partner mierzy ci czas, a jeszcze lepiej, ktoś trzeci mierzy ci czas i filmuje.

Postaraj się przeanalizować swoje przejście. Gdzie straciłeś najwięcej czasu?

Czy były to niezdarne wpinki? Bo ekspres był długi i się bujał! Czy zawsze masz problem z długimi ekspresami?

Pomyliłeś sekwencje? Może zawsze ja mylisz, może generalnie, słabo idzie ci zapamiętywanie sekwencji ruchów i ustawień!?

Skoncentruj się nad tymi słabymi stronami i znajdź sposób, żeby w drugiej próbie cześć z nich wyeliminować.

Po solidnym odpoczynku, idź drugi raz. Na pewno zauważysz poprawę. Wykonaj to ćwiczenie tyle razy ile masz ochotę i jak długo widzisz poprawę

Rób takie ćwiczenie za każdym razem, gdy walczysz nad przejściem jakiejś trudnej drogi.

Ile czasu zajmuje ci dojście do miejsca, z którego spadasz?

Czy za każdym razem idziesz tą samą, optymalną, sekwencją ruchów, czy coś mieszasz i zmieniasz?

Czy potrafisz zamotać sie na np. dolnej, łatwiejszej części drogi i pod crux dochodzisz zmęczony i zły na siebie?

Znajdź odpowiedzi na te pytania!

Tak naprawdę, pracując nad swoim tempem wspinania, pracujesz nad wieloma aspektami swojej techniki. 

Nigdy nie wykonuj treningów na czas z górną asekuracją! NIGDY!

Inne dobre ćwiczenia to wspinanie na 4 (zabawa, która polega na głośnym i równomiernym liczeniu do czterech, za każdym razem gdy wypowiadasz kolejny liczebnik – robisz przechwyt lub przestawiasz nogę. Wiadomo czym szybciej się liczy tym trudniej. Na początek polecam bardzo wolne liczenie, ale miarowe)

Treningi biegowe i czasówki pozwalają również przełamać nawyk zbyt ślamazarnego wspinania i wbrew pozorom potrafią nieźle nauczyć używania nóg do wybijanie się do ruchu. (Treningi biegowe robimy na wędkę, nigdy nie powinny stanowić zbyt dużej części waszego treningu)

I niech moc będzie z wami 

(w sensie dosłownym – moc to stosunek wykonanej pracy do czasu 😀 )

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s