Pić trzeba! Co mamy pić w czasie wspinaczki?

Letnie treningi i sesje wspinaczkowe potrafią wycisnąć z człowieka ostatnie kropelki potu.
W ustach zasycha, gardło domaga się choć odrobiny napoju. Pić się chce!
Pod ścianami, na bulderowniach i koło plecaków w skałach walają się bidony i butelki różnej wielkości i pojemności. Część z nich zawiera wodę, ale wiele zawiera też płyny mieniące się wszystkimi kolorami tęczy.
W Polsce chyba nie ma sztucznej ściany wspinaczkowej czy siłowni, na której nie można kupić kolorowych izotoników czy innych „napojów sportowych”. Istnieje cała gama takich napojów, reklamujących się sloganami, które obiecują nam więcej energii, siły i ochoty do treningu.

Czytaj dalej „Pić trzeba! Co mamy pić w czasie wspinaczki?”

Suple, koksy i prochy – czyli suplementy diety wspinaczkowej cz1

Z roku na rok rośnie nam przemysł spożywczy, zajmujący się produkcją gigantycznej ilości suplementów diety. Mamy już białko w proszku, węglowodany w batonikach i tłuszcze w kapsułkach, zamienniki posiłków, aminokwasy rozgałęzione i nie rozgałęzione, spalacze tłuszczu, podbijacze testosteronu, wygładzacze celulitu i tym podobne rewelacje

Czy my, jako wspinacze, możemy skorzystać na ofercie tych zamienników normalnego pożywienia?

Czy białko w proszku jest lepsze od tego z ryby, indyka czy szpinaku?

Czy po kreatynie “spuchniesz od wody”, a od glukozaminy wzmocnią ci się zmaltretowane przez kampus stawy?

Na te i na inne pytania postaram się częściowo odpowiedzieć w niewielkiej serii artykułów o suplementacji.

Czytaj dalej „Suple, koksy i prochy – czyli suplementy diety wspinaczkowej cz1”

Czy wierzysz stałym karabinkom?!

Dość szokujący (przynajmniej jak dla mnie) artykuł znalazłem (dzieki Bartek za linka) w Desnivelu oraz na włoskiej witrynie PlanetMountain. 

Otóż, ekipa z włoskiego klubu wspinaczkowego zwędziła kilkanaście karabinków, z rożnych łańcuchów i stanowisk zjazdowych, z rożnych rejonów wspinaczkowych i postanowiła poddać je próbie.

Dla tych co nie kumają tematu – kiedy kończysz drogę, z czegoś musisz zjechać. Wiele dróg oferuje na końcu swojego przebiegu, stanowisko składające się z łańcucha, ringa, kolucha, karabinka – w różnej konfiguracji wszystkich tych powyższych.

Generalnie, jeśli na końcu drogi znajdujesz wiszący tam karabinek, to się do niego wpinasz i zjeżdżasz, zadowolony ze nie musisz sie przewiązywać (czyli wykonywać rożnych trudnych i czasochłonnych operacji sprzętowych)

Czytaj dalej „Czy wierzysz stałym karabinkom?!”